fot. Powiat Prudnicki

Z inicjatywy starosty prudnickiego Samorząd Powiatu, we współpracy z czeskimi partnerami: Instytutem Badawczym Gospodarki Wodnej oraz Miastem Zlate Hory i Gminą Lichnov – przystąpili do opracowania transgranicznego projektu w ramach Programu Interreg Czechy–Polska.

Przedsięwzięcie nosi nazwę „Wspólna adaptacja do zmian klimatu Prudnik–Lichnov” i ma na celu zwiększenie odporności regionu na powodzie i gwałtowne spływy wód.
Katastrofalne opady deszczu z wrześnie ubiegłego roku, które dotknęły zarówno południową Polskę, jak i północne Czechy, ponownie ujawniły, jak ważne jest wspólne, transgraniczne podejście do ochrony przeciwpowodziowej.

Złoty Potok, mający źródła po czeskiej stronie i uchodzący do rzeki Prudnik, powoduje problemy po obu stronach granicy. Niewystarczająca retencja oraz brak skoordynowanych działań ograniczają skuteczność dotychczasowych akcji przeciwpowodziowych.
W ramach projektu zaplanowano opracowanie kompleksowej analizy zlewni rzeki Prudnik na terytorium Polski i Czech, m.in. pod kątem gwałtowności i kierunków napływu wód podczas ulewnych deszczy.

Jednym z kluczowych rezultatów ma być przygotowanie programowo-przestrzennej koncepcji budowy polderu lub zbiornika przeciwpowodziowego na granicy państwa w okolicach Trzebiny, który mógłby w przyszłości pełnić funkcję naturalnego bufora osłabiającego skutki intensywnych opadów dla tej wsi i miejscowości niżej położonych. Zgodnie z pomysłem redaktora „Tygodnika Prudnickiego” Andrzeja Derenia przewidziano również ekspertyzę dawnych zbiorników wodnych (m.in. w rejonie zlewni Złotego Potoku i Bartultowic) oraz analizę zasadności ich odtworzenia dla celów przechwytywania nadmiaru wody spływającej z pól. Wszystko powyższe będzie elementem powiatowego planu zarządzania ryzykiem powodziowym.

Część inwestycyjna projektu obejmie realizację działań w gminie Lichnov, co posłuży jako przykład dobrych praktyk dla innych samorządów. Inwestycja ta znajduje się obecnie w fazie przygotowań do uzyskania pozwolenia na budowę. W ramach przygotowania wniosku projektowego odbyły się już trzy spotkania przedstawicieli uczestników, które pozwoliły na skonkretyzowanie oczekiwań i przyszłych działań.

Cele projektu:
zwiększenie retencji wód w zlewni rzeki Prudnik i ograniczenie ryzyka lokalnych powodzi;
opracowanie wspólnej koncepcji systemu ochrony przeciwpowodziowej bliskiej naturze;
przygotowanie dokumentacji dla budowy zbiornika na Potoku Granicznym w rejonie Trzebiny i Bartultowic;
transfer wiedzy, wymiana doświadczeń i edukacja ekologiczna wśród mieszkańców pogranicza;
wzmocnienie współpracy transgranicznej między samorządami, instytucjami i zarządcami cieków wodnych.

Na realizacji działań skorzystają:
Samorządy terytorialne w zlewni rzeki Prudnik otrzymają narzędzie planistyczne w postaci analizy spływu wód i koncepcji działań przeciwpowodziowych;
Mieszkańcy gminy Lichnov, którzy zyskają większe bezpieczeństwo i ochronę przed powodziami oraz poprawę retencji wód;
Społeczeństwo czesko-polskiego pogranicza – zostanie objęte działaniami edukacyjnymi i informacyjnymi, zwiększającymi świadomość na temat adaptacji do zmian klimatu.
Zarządcy cieków wodnych (Povodí Odry, Wody Polskie) – otrzymają dane i analizy, które mogą stanowić podstawę przyszłego planowania zgodnego z unijnymi dyrektywami.

Całkowita wartość przedsięwzięcia wyniesie 995 tysięcy euro. Prace nad wspólnym wnioskiem potrwają do marca 2026 r., kiedy dokumentacja zostanie złożona w Ołomuńcu do oceny ekspertów i zatwierdzenia przez Komitet Monitorujący Programu Interreg Czechy–Polska.

Na prośbę starosty Radosława Roszkowskiego projekt powstaje przy merytorycznym wsparciu profesora Janusza Zalewskiego, wybitnego eksperta w dziedzinie gospodarki wodnej i ochrony przed powodziami.

Dzięki tej inicjatywie Prudnik, Zlate Hory i Lichnov stworzą solidne podstawy do dalszej współpracy w zakresie transgranicznej adaptacji do zmian klimatu, nie tylko w zlewni rzeki Prudnik, ale docelowo także w innych wspólnych dorzeczach, takich jak zlewnia Osobłogi. Projekt poprawi bezpieczeństwo mieszkańców, ale również przyczyni się do zwiększenia bioróżnorodności, stabilności ekologicznej i retencji wód w całym regionie pogranicza.

[Artykuł sponsorowany/Monitor Powiatowy – Powiat Prudnicki]

14 KOMENTARZE

  1. Może zatrudnicie specjalistę Andrzeja na etat, wszak facet pisze wszystko o co poproście a lokalną lewacką władze ubóstwia. Chętnie też powiela klimatyczne brednie i lobbuje zielony wał…

  2. Niech rzeźnicy z Nadleśnictwa Prudnik wyrżną tą skromną resztkę krzaków i wiatrołomów, która pozostała po lasach. To powinno pomóc w przyszłości i zatrzymać wodę…

    • Ale bzdury piszesz. Śmierć lasów świerkowych jest faktem. Padły po polskiej i czeskiej stronie granicy. I nawet dobrze, bo przyspieszyło agonię sztucznych, poniemieckich lasów świerkowych. Lasy gospodarcze, to nie nie rezerwaty. Z nich pozyskuje się drewno. Jak masz inny pomysł na pozyskanie zdrowego, naturalnego materiału, to wal śmiało. A czekaj, ty wolisz chiński plastik. Lewactwo wyłazi ci z głowy.

  3. Zlate Hory i Prudnik łączy Złoty Potok – współdziałanie w zakresie zabezpieczeń przeciwpowodziowych jest tu kluczowe. Czesi mają trudną sytuację, bo woda u nich spływa od razu z gór. Mają niewiele czasu na reakcję. W jednej wiosce czeskiej widziałem takie ciekawe zabezpieczenie w postaci dwóch, suchych zbiorników powyżej wsi. Sporo wody muszą łapać. Takie coś mogliby zbudować Czesi nad Zlatymi Horami od strony Hermanovic, na terenach po kopalniach.

    • Czesi nie mają problemu ze Złotym Potokiem więc nie rzadajmy od nich zbyt wiele Problem jest na Białce gdzie raczej jesteśmy skazani na los natury.

    • @Edek, niekoniecznie suchy. Zawsze to jakaś retencja, jeśli będzie pełny i poprawi warunki hydro w okolicy. A w przypadku zapowiedzi dużej wody, zawsze można spuścić.

  4. Baranie przejdź się po krzakach na Dębowcu oraz okolicach i zobacz co na chałdach leży. Świerki już dawno pojechały do niemiec i Chin na płyty OSB. Teraz rzeźnicy wykańczają to co pozostało, tną dosłownie wszystko bo kasa musi się zgadzać. Takim jak ty postawią budkę i ławkę z drzewa i bedziesz się radował patrząc na krzaki.

    • Wróć do szkoły, niedouku. Podziurawione i uschnięte świerki to najwyżej na opał. Chcesz podziwiać umarłe lasy świerkowe, to jeźdź w Tatry. Tam nie wycinają, bo park narodowy, masz naturalną sukcesję. Dla gospodarki państwa żaden zysk, zielony ładzie, ekologiczny lewaku.

      • Prawdziwy lewak jak ty baranie zaklina rzeczywistośc. Świerk na opał się nie nadaje. Idź baranie i zobacz co na chałdach leży, młode buki, graby i dęby o średnicy około 10cm itp. Porównaj jak wygląda gospodarka leśna w Czechach a po naszej stronie… Tam się wycina, czyści i sadzi. U nas tylko rżnie na rympał…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here