Powoli dobiegają końca całoroczne obchody 800-lecia Białej. Bardzo ciekawym wydarzeniem obejmującym rocznicę była popularnonaukowa konferencja „Biała – osiem wieków na pograniczu”. W wypełnionej po ostatnie miejsca sali uczestnicy mogli nie tylko zgłębiać mało znane wątki z dziejów miasta i okolic, ale i też spróbować smaków kuchni świata. (23 października)
Konferencja miała charakter popularnonaukowy, więc organizatorzy postarali się, aby tematyka prelekcji zaciekawiła osoby nie zawsze chcące zgłębiać dzieje z detalami ocierającymi się o naukowy pedantyzm.
UWAGA! Wszystkie prelekcje znaleźć będzie można na kanale YouTube –Tygodnik Prudnicki.
Przyjaźnie i konflikty
Spotkanie rozpoczął Marian Hrabovský (dyrektor szkoły podstawowej w Osobłodze), który z czeskiej perspektywy opisał polsko-czeskie relacje, zarówno na poziomie narodowym, jak i lokalnym. Było więc o czeskich królach na polskim stolcu, i odwrotnie – o polskich, polsko-litewskich władcach na tronie na Hradczanach. Były historie piękne, jak ślub piastowskiego Mieszka I z przemyślidzką Dąbrówką, jak i te tragiczne – jak okrutny najazd czeskiego księcia Brzetysława na Wielkopolskę, czy spór o Zaolzie. Hrabovský z humorem (choć pokerową miną) wspominając o gospodarczych relacjach prezentował na zdjęciach z sąsiedniego Prudnika, czeskie samochody zaparkowane przed tamtejszymi sklepami – Lidlem, Kauflandem i Biedronką. Była wzmianka o słynnym podczas epidemii anektowaniu przez polskich żołnierzy czeskiej kapliczki w Pelhřimovie oraz o sporze o elektrownię Turów. Lokalne relacje to również wzajemne odwiedzanie się w celach turystycznych i gastronomicznych (tu nadal dominuje kierunek południowy) oraz już długoletnia tradycja realizowanych wspólnie projektów przez polskie i czeskie urzędy, instytucje i organizacje, przede wszystkim za pośrednictwem Euroregionu Pradziad.
Włosi w Białej
Kolejny wykład przedstawił opolanin Sebastian Ruszała, twórca profilu w mediach społecznościowych Kocham Opole & Opolskie, który nie tylko odkrył świadectwo działalności włoskich architektów doby baroku w Białej, ale i opisał dzieje ich rodzin. Z jednego z dokumentów dowiadujemy się, że w 1690 r. Włoch Giovanni Signo podpisał kontrakt na przebudowę zamku Prószkowskich w Białej. W ramach inwestycji architekt zobowiązał się do rozbiórki starej wieży z zegarem i częścią miejskich murów obronnych, budowy nowego skrzydła z wieżą i portalem, piwnic, izb, więzienia i ogrodzenia z kolumnami. Za wykonaną pracę miał otrzymać 1300 guldenów reńskich i rzeczy w naturze, jak zboże, piwno, czy sól. Jednym słowem dzięki ustaleniom Ruszały możemy dziś wskazać znakomitego budowniczego skrzydła zamku w wieżą.
Okrucieństwo sprzed wieków
Michaela Neubauerová opowiedziała o jednym z najbardziej mrocznych i nieludzkich procederów – poza okresami wojen – w dziejach Śląska – procesach czarownic okresu kontrreformacji. Termin „procesy czarownic” jest uogólnieniem, ponieważ posądzenia o czary i w konsekwencji tortury i śmierć, dotyczyły również mężczyzn.
– Śląsk nazywano krainą, w której roi się od czarownic i złych duchów unoszących się w powietrzu – mówiła czeska prelegentka. – 444 procesy z 593 straconymi lub przesłuchiwanymi osobami. Spośród nich około 250-350 domniemanych czarownic i czarodziejów pochodziło z południowej części księstwa nyskiego.
Księstwo nyskie, którego panami byli biskupi wrocławscy, obejmowało część dzisiejszego powiatu nyskiego (bez okolic Korfantowa i Łambinowic), okolice Grodkowa i czeskiego Jesenika. To właśnie te górskie obszary stanowiły „zagłębie” dla denuncjacji, wzajemnych oskarżeń i w konsekwencji usankcjonowanych ówczesnym prawem okrucieństw. Wbrew pozorom sądy inkwizycyjne nie były kościele, ale świeckie. Czasem sytuacja wymykała się spod kontroli, doprowadzając do samonakręcającej się spirali przemocy. „Na Śląsku w tym czasie znów szerzą się czary, które przerażająco wzmagają się wśród mężczyzn, kobiet i dzieci. Są one okrutnie tłumione, a tylko w Zlatych Horach jest ośmiu katów, którzy codziennie mają pełne ręce roboty” – relacjonował Friedrich Lucae. Na swój sposób pozytywną rolę spełnił biskup wrocławski Karol Ferdynand Waza (jeden z synów Zygmunta III Wazy – tego z kolumny na Placu Zamkowym w Warszawie), który na początku swojego pontyfikatu we Wrocławiu wezwał do większej ostrożności i umiarkowania w stosowaniu tortur jako środka dowodowego. Ks. Johannes Chrząszcz stwierdził, że okolicom Prudnika, znajdującym się w księstwie opolskim, oszczędzone zostały procesy czarownic, jednak Daniel Wojtucki, specjalizujący się w badaniach dawnego prawa, ustalił, że takie praktyki miały jednak miejsce również w Prudniku, choć ich skala – w porównaniu z księstwem nyskim – była wręcz incydentalna.
Baby, chłopy i siekiery
Po smacznej przerwie temat pieczęci dawnych gmin wiejskich w okolicach Białej przedstawiła dr Aleksandra Starczewska-Wojnar z Archiwum Państwowego w Opolu. Nasza redakcja, wydawnictwo, ma w tym temacie swój wkład, ponieważ w 2002 r., jako jedni z pierwszych na Śląsku, na łamach rocznika „Ziemia Prudnicka”, opublikowaliśmy katalog pieczęci gmin wiejskich z powiatu prudnickiego w jego historycznych granicach. Później wykorzystywane były przy okazji lokalnych wydarzeń, w publikacjach i na tablicach turystycznych i przydrożnych. Aleksandra Starczewska-Wojnar zgłębiła temat i zakresem terytorialnym objęła region opolski. Sięgnęła również po pieczęcie z najstarszego, XVIII-wiecznego okresu. Odkrycie na nowo symboliki dawnych wsi istotnie wsparło tendencje do identyfikacji lokalnych społeczności pod wspólnym znakiem.
Paczki z Niemiec
Przedostatni temat wzbudził najwięcej emocji, bo też zachęcił publiczność w średnim i starszym wieku do wspomnień. Autorem prelekcji „Paczki z Niemiec. O kulturze konsumpcyjnej na Górnym Śląsku” był znany bialskiej publiczności i pochodzący z tego miasta dr Andrzej Kałuża. Jak sam tytuł wykładu wskazuje, sporo było o niewydolnej gospodarce Polski Ludowej i o wzorcach kulturowych przemycanych przez „żelazną kurtynę”. Na Górnym Śląsku sytuacja była specyficzna w porównaniu z innymi regionami Polski, ponieważ było tu relatywnie sporo osób, posiadających swoje rodziny w Niemczech Zachodnich, a to otwierało możliwość otrzymywania paczek. Kawa Jacobs, czekolady ze sportowymi naklejkami, młodzieżowe gazety z plakatami, gumy do żucia Donald, a nawet zwykłe napoje w puszkach, wszystko to było symbolem tego, co w Polsce było rarytasem. Kałuża wspomniał o współmieszkańcach Białej, posiadających szczególne kolekcje zachodnich rzeczy. Był też chłopak posiadający niemiecki rower o niespotykanym w Polsce kształcie, który wywoływał podziw, a i pewnie zazdrość. Dzisiejsi 50-, 60-, 70-latkowie bez trudu przywołają z pamięci takie sytuacje z lat 70., czy 80. XX w.
Jehuda, syn Natanela
Dr Sławomir Pastuszka w ostatnim wykładzie w interesujący sposób objaśnił treść inskrypcji na jednej z macew bialskiego cmentarza żydowskiego, pod którą pochowany został Jehuda, syn Natanela z Koźla. Dzięki temu można się było dowiedzieć, co takiego Żydzi pisali na grobach oraz jak przeliczać żydowski czas na obecnie obowiązujący.
W trakcie konferencji dostępne były słuchawki z tłumaczeniem symultanicznym na języki polski i czeski. Wydarzenie przy wsparciu Gminnego Centrum Kultury w Białej zorganizowało Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Bialskiej.
W charakterze gospodarzy spotkania wystąpili: burmistrz Białej Edward Plicko, dyrektor GCK w Białej Patryk Bania, prezes bialskiego stowarzyszenia Waldemar Hamerla oraz prowadzący konferencję ks. dk. Marek Dziony. Wśród licznych gości byli między innymi: wicestarosta prudnicki Janusz Siano, wójt Osobłogi (Osoblaha) Jana Dohnalova oraz reprezentujący Biuro Euroregionu Pradziad Piotr Bąk.
Fot. Andrzej Dereń











































![Podczas weekendu Święty Mikołaj odwiedził również Trzebinę [WIDEO]](https://anekstp.webd.pl/wordpress/wp-content/uploads/2025/12/1-1-218x150.jpg)








