Z udziałem rodziny, legend polskiego kolarstwa, parlamentarzy, samorządowców i mieszkańców ziemi prudnickiej, odsłonięto dziś (21 września) upamiętnienie Franciszka Sumińskiego – zasłużonego, polskiego trenera i sportowca związanego z ziemią prudnicką.
Upamiętnienie ma formę rzeźby przedstawiającej postać Sumińskiego, stojącą obok posągu Stanisława Szozdy (na rowerze), obie w skali naturalnej. Projektantem i twórcą obu rzeźb jest artysta Przemysław Wolny. Posąg powstał staraniem samorządu Powiatu Prudnickiego, a przede wszystkim starosty Radosława Roszkowskiego, który jest miłośnikiem sportu i propagatorem popularyzacji jego historii. Środki na to zadanie pozyskano w ramach realizacji polsko-czeskiego projektu.
W spotkaniu wzięli udział m.in. rodzina Franciszka Surmińskiego: Małgorzata Woelke z synem i Tomasz Surmiński z synem. Obecne były również legendy polskiego kolarstwa oraz dawni kolarze z ziemi prudnickiej (nie wszyscy dotarli): Janusz Kowalski, Edward Barcik, Andrzej Zając, Marek Kuglin, Jan Brzeźny, Józef Gawliczek, Henryk Charucki, Stanisław Babula, Krzysztof Szafrański, Jan Faltyn, Jan Jankiewicz, Radosław Jagielski, Janusz Jagielski, Jan Gruszczyński, Jan Kubal, Bogdan Bezdzietny, Jan Genteman, Teodor Widera, oraz poseł na Sejm RP Tomasz Kostuś, przewodniczący Komisji Rewizyjnej Polskiego Związku Kolarskiego Marek Truchan, burmistrz Prudnika Grzegorz Zawiślak i syn Stanisława Szozdy – Radosław Szozda.
Starosta wykorzystał wydarzenie do uhonorowania pamiątkowymi tablicami część wyżej wymienionych sportowców oraz działaczy sportowych, m.in. Alicję Ćwierz.
Wypowiedzi uczestników spotkania można posłuchać w naszym materiale wideo na kanale YouTube (powyżej). Wydarzenie odbywa się w ramach kolarskiego kryterium ulicznego 11. Memoriału im. Stanisława Szozdy.
Fot. Andrzej Dereń










































![Podczas weekendu Święty Mikołaj odwiedził również Trzebinę [WIDEO]](https://anekstp.webd.pl/wordpress/wp-content/uploads/2025/12/1-1-218x150.jpg)









Staszek robotę zrobił a reszta beszczelnie podpina się pod jego sukcesy…
Sam się nie wypromuje, bo już nie może. Kto ma to zrobić, jak nie miasto i powiat, w którym mieszkał. Jakby nie robili, to byłby zarzut, że mają w dupie pamięć o wielkim sportowcu.
No tak, wizerunkowy kapitał zbili też przy okazji łysy i krótki. Sukces goni sukces. Może by tymi pomnikami i tablicami choć trochę opadające tynki ze ścian pozasłaniać przy głównej ulicy w mieście…