Plany renaturyzacji polskich cieków wodnych omijają na razie ziemię prudnicką szerokim łukiem. Dlaczego?
Przede wszystkim dlatego, że brakuje terenów, które mogłyby sprzyjać renaturyzacji. W górskich i podgórskich obszarach rzeki są uregulowane i płynąca woda nie ma miejsca, gdzie mogłaby się swobodnie rozlać bez szkody dla mienia mieszkańców. Czasem na przeszkodzie stoją względy bezpieczeństwa. Takim przykładem jest dolina Bystrego Potoku, gdzie podczas powodzi woda dokonuje znacznych uszkodzeń obetonowanego jeszcze przez Niemców koryta i prowadzącej tamtędy drogi. Gdyby potok zrenaturyzować, ten płynąłby swobodnie całą szerokością dna doliny, zmieniając swój bieg po każdych większych opadach. W takim stanie nie można byłoby utrzymać istniejącej tam drogi, a ta jest ważna z powodu konieczności zapewnienia dojazdu straży pożarnej, służb ratunkowych, czy pracowników leśnych i ochrony przyrody. Na terenach nizinnych ziemi prudnickiej o znacznym stopniu urolnienia, renaturyzacja byłaby łatwiejsza, ale wymagałaby wykupu ziemi od właścicieli i rezygnacji z upraw.
Renaturyzacja nie oznacza też całkowego oddania naturze rzeki. Specjaliści Wód Polskich podkreślają, że ma ona ograniczony charakter i również wymaga odpowiednich inwestycji w infrastrukturę zabezpieczającą (była o tym mowa podczas niedawnej sesji Sejmiku Województwa Opolskiego).
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej przygotował serwis Renaturyzacja z mapą z obszarami wskazanymi do podjęcia działań renaturyzacyjnych do końca 2027 r. Na terenie powiatu prudnickiego jest tam ujęty tylko jeden punkt i to z działaniem już zrealizowanym – rozbudową zbiornika retencyjnego w Lesie Prudnickim koło Dębowca (inwestycja Nadleśnictwa Prudnik). Określenie tego obiektu jako część programu renaturyzacji po części podpowiada nam, w jaki sposób jest ona rozumiana. Zbiornik koło Dębowca nie jest naturalny i został zbudowany ręką człowieka jeszcze w XIX w. lub wcześniej.

W gminie Korfantów mapa wskazuje na renaturyzację Ścinawy Niemodlińskiej, która przepływa między innymi przez Ścinawę Małą, Ścinawę Nyską, Korfantów i Przechód. Jeszcze w sierpniu odbyło się spotkanie terenowe poświęcone tematowi odtworzenia starorzeczy Ścinawy. Jedno z nich planuje odtworzyć Gmina Niemodlin, do drugiego przymierza się Okręg Polskiego Związku Wędkarskiego w Opolu przy finansowym wsparciu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu. W sposób naturalny starorzecza ulegają wypłyceniu i z czasem samolikwidacji, co zmniejsza ich potencjał przyrodniczy i retencyjny. By temu zapobiec można podjąć działania w celu ich zachowania oraz biologicznej aktywacji: poszerzenie i pogłębienie fragmentów starorzeczy, udrożnienie istniejących dopływów, stworzenie warunków dla ryb do tarła i podchowu (cele wędkarskie).
W ogóle albo mało mówi się o potencjale renaturyzacyjnym starorzeczy rzeki Prudnik w jej dolnym biegu poniżej miasta. Takie reliktowe starorzecze znajduje się na wschód od Jasiony. Kolejne, już zniszczone (częściowo pod uprawy), położone jest między Dytmarowem a granicą państwa. Geodezyjnie są one nadal wydzielonymi działkami. Jaki byłby ich potencjał renaturyzacyjny, to zależy od zainteresowania decydentów, sytuacji własnościowej i oceny ekspertów. Podobnie sytuacja ma się z Osobłogą, w rejonie Racławic Śląskich (tam w większości są w miejscu planowanego zbiornika przeciwpowodziowego -> piszemy o nim: Ta dokumentacja wskaże, czy budowa zbiornika w Racławicach jest zasadna), Dzierżysławic, Głogówka, Rzepczy, Pisarzowic, Komorników, Steblowa i Krapkowic.

Potencjał renaturyzacyjny mają na niektórych odcinkach rzeki Stradunia i Swornica we wschodniej części ziemi prudnickiej, ale na razie nie są ujęte w planach. O fatalnej skutkach regulacji Straduni mówił w ubiegłym roku podczas prelekcji w Pałacu Rozkochów Alan Jasik.

Ciekawy eksperyment związany nie ściśle z renaturyzacją, ale naturalną retencją, przeprowadził w październiku prof. Arkadiusz Nowak z Państwowej Akademii Nauk, o czym informowało Radio Opole. W ramach doświadczenia w zlewni Białej Głuchołaskiej wkopał w ziemię kolektor wody z półkami – w dwóch lokalizacjach: ekosystemie naturalnym i przekształconym przez człowieka. To pozwoliło wskazać gdzie i w jakich ilościach jest największy odpływ wody po opadach. Okazało się, że w lokalizacji antropogenicznej odpływ wody był aż pięciokrotnie większy od środowiska naturalnego! Co zatrzymuje wodę w naturalnym ekosystemie? Świetną „gąbką” jest na przykład martwe drewno, im większe, tym lepsze, stąd postulat naukowca, by nie pozbywać się go w całości ze środowiska. Zachowanie takich kłód wymagałoby rozmów z właścicielami terenów leśnych, zwłaszcza Lasów Państwowych.












![Podczas weekendu Święty Mikołaj odwiedził również Trzebinę [WIDEO]](https://anekstp.webd.pl/wordpress/wp-content/uploads/2025/12/1-1-218x150.jpg)









Dzięki za zwrócenie uwagi na starorzecze koło Jasiony. Piękny teren, który jest wiejskim śmietniskiem. Można byłoby z tego stworzyć coś pięknego, gdyby tylko ludziom się chciało.
Tam byłaby piękna trasa rowerowa wzdłuż rzeki.